Wychodząc ze szkoły wraz z Andy i Johnem, ciągle miałam przed oczami jego oczy. Z rozmarzoną miną szłam przed siebie.
Nagle poczułam na skórze ostry ból i syknęłam.
- Andy! - krzyknęłam, spoglądając na przyjaciółkę z wyrzutem.
Parsknęli obydwoje śmiechem. Pokręciłam głową, uśmiechając się delikatnie.
- Co ten Cody z Tobą robi, o rany! - zachichotała Dee.
- Myślisz tylko o nim. Nawet byś się nie zorientowała, gdybyś przywaliła głową w słup. - zadrwił John.
Pokręciłam głową, nic nie mówiąc. Poniekąd mieli rację. Nagle zauważyłam kątem oka blond głowę czekającą przy bramie szkolnej. Cody pomachał mi, a ja natychmiast do niego pobiegłam. Wylądowałam u niego w ramionach.
- Mam niespodziankę. - mruknął do moich włosów.
Zaśmiałam się.
- A te siedem pakunków pod moimi drzwiami to nie wszystko? - pogładziłam go po policzku.
- Tak się składa, że nie. Bądź gotowa o 18. - uśmiechnął się tajemniczo.
Uniosłam brew.
- To randka? - zachichotałam. Wplótł palce w moje włosy i pokiwał głową. Przyłożył swoje ciepłe wargi do moich ust, całując mnie lekko.
Nagle usłyszałam ciche chrząknięcie. Niechętnie oderwałam się od blondyna i zerknęłam na zniecierpliwionych przyjaciół.
- No co? - wyszeptałam leniwie.
- Nic, nic. Miziajcie się dalej. Ale obiecałaś nam dzisiaj towarzyszyć na próbie Johna. - pokazała mi język Andy.
Machnęłam ręką uspokajająco.
- O której? - dopytałam się chłopaka.
- Za godzinę. - John nie patrzył na nas, wypatrywał kogoś w tłumie wychodzących ze szkoły uczniów. Zdekoncentrowało mnie to, ale zignorowałam to tymczasowo.
- Okej. To ja się zbieram do domu, zaraz przyjedzie po mnie Jackson. Przebiorę się i widzimy się za godzinę. - oznajmiłam przyjaciołom i pożegnałam ich buziakiem. Kiedy odeszli, powróciłam do twarzy Cody'ego. Musnęłam opuszkiem palca jego policzek, kiedy nagle coś trąbnęło. Wyjrzałam zza ramię mojego chłopaka.
- Jackson. - wyszeptałam do niego płaczliwie. Cody się zaśmiał.
- Widzimy się o 18tej. - pocałował mnie szybko, acz delikatnie. Machając mu, wsiadłam do auta cała w skowronkach.
Siedząc w pokoju przed laptopem, zastanawiałam się, dokąd to Cody może mnie zabrać. Po nim nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Podobało mi się to. Uśmiechnęłam się szeroko, upijając łyk Pepsi prosto z lodówki. Kiedy tak myślałam o blondynku, mój rozmarzony wzrok zawitał na biurko pełne kolorowych paczuszek. Dopiero teraz zaczęłam być ciekawa, co jest w środku. Wstałam na równe nogi i podeszłam do nich. Ostrożnie zabrałam jedną ręką wszystkie pakunki i usiadłam na środku łóżka. Wzięłam niebieski prezent do rąk i z rosnącą ekscytacją, rozpakowałam. W środku znajdowało się ozdobne pudełeczko. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się prześliczny pierścionek. Zaparło mi dech w piersiach. Od razu go przymierzyłam. Pięknie się iskrzył. Ach, ten Cody! Uśmiechnęłam się rozmarzona. Odrzuciłam pierwsze pudełko na podłogę i zabrałam się za drugie. Oderwałam wstążkę i otworzyłam pokrywkę. W środku znajdowała się cudna torebeczka na łańcuszku! Następne prezenty również sprawiały mi tyle samo radości. Dostałam również perfumy, naszyjnik, buty, bransoletkę i szminkę. Naprawdę nie miałam pojęcia, jak się odpłacę za to wszystko Cody'emu.
Byłam wśród papieru ozdobnego, pudełek i wstążek, kiedy zdałam sobie sprawę, która godzina. Nadszedł czas, abym się przyszykowała na spotkanie z moim chłopakiem. Zaklaskałam w ręce, ucieszona i trochę zdenerwowana. Zaczęłam sprzątać bałagan po prezentach, a podarki schowałam do szuflady. Wyłączając laptopa, pognałam do łazienki, mając zamiar się ogarnąć.
Umyłam i wysuszyłam włosy, potem zdecydowałam, że ubiorę się w TO. Podkręciłam włosy na lokówce, aby powstały lekkie fale. Pomalowałam rzęsy tuszem, delikatnie przypudrowałam policzki różem i musnęłam powieki białym, lekko iskrzącym się cieniem. Wyszłam z toalety, przeglądając się w podłużnym lustrze w moim pokoju. Uśmiechnęłam się promiennie.
- No i cudnie. - zadecydowałam, schodząc na dół. Serce biło mi jak szalone, bo dochodziła 18-ta.
Nagle rozdzwoniła się moja komórka. Wywracając oczami, zatrzymałam się przy drzwiach, wyciągając telefon z torebki. Przyłożyłam go do ucha, patrząc, jak mama z zachwytem kiwa głową na mój widok. Posłałam jej całusa.
- Halo? - odpowiedziałam do słuchawki.
- No hej Królewno! Czy przypadkiem aby o czymś nie zapomniałaś? - zadrwiła Andy.
Zastanowiłam się moment i puknęłam w czoło.
- Wybaczcie, że nie byłam. Zajęłam się odpakowywaniem prezentów no i potem się przebierałam na randkę z Cody'm...Jutro wam to jakoś wynagrodzę. O! - zaświtała mi myśl. - Zaraz po szkole zabieram was do kina. Umowa stoi?
Dee zastanowiła się.
- Dobra. Umowa stoi. - odrzekła, nadal trochę wkurzona. - No i tego... Miłej randki. - dodała cieplejszym tonem, chichocząc do telefonu.
- Dzięki! Do zobaczenia. - rozłączyłam się i włożyłam komórkę do torebki. Podeszłam do mamy.
- Wyglądasz cudnie, Koteczku. - zaklaskała w ręce. Obróciłam się i zaśmiałam. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Mamuś, to Cody. - pisnęłam.
- Miłej randki. - mama mnie uściskała. Podeszłam do drzwi, starając się uspokoić moje narwane serducho.
W drzwiach stanął On. Wyglądał nieziemsko. Miał na sobie czarne spodnie, bladoróżową koszulę i nowoczesną marynarkę. Wyglądał schludnie, ale i na luzie.
- Cześć. Wyglądasz cudownie. - szepnął mi we włosy, całując mnie delikatnie w policzek. Zarumieniłam się.
- Dzięki. Ty także. - uśmiechnęłam się wesoło.
-Chodźmy już. Do widzenia! - krzyknął do mojej mamy, która siedziała na kanapie w salonie.
- Pa, mamo!
- Pa, dzieci. Miłej zabawy.
Wyszłam za nim z domu, pełna stresu, niezdecydowania i zainteresowania. Nie miałam pojęcia, gdzie mnie zabiera. Najważniejsze było to, że mogliśmy ten wieczór spędzić razem.
___________________________________________________________________
Hej wam! Powracam, tak jakby. ;) Zapomniałam o tym blogu. Jednak ostatnio zaczęłam go czytać od nowa, przeglądać. I zatęskniłam. :D Postanowiłam napisać notkę, ale nie obiecuję, że będę tu wpadać często i regularnie. To zależy od mojego nastroju. Mam nadzieję, że nie straciłam wprawy i będzie się podobać. :) :p
wejdźcie w wolnej chwili na mojego photobloga :)
pozdro. ;*