piątek, 20 sierpnia 2010

Pierwszy : „Kolejna gwiazdka się pogubiła”.

Była 6:40. Dla mnie o wiele za wcześnie. Wstałam z łóżka, a mój pokój wygląda tak (link). Nie chciało mi się okropnie iść do szkoły, ale po chwili usłyszałam głos Dorindy, naszej pokojówki:
- Roxanne, wstawaj, śniadanie gotowe! – krzyknęła.
- Lecę, pędzę. – mruknęłam i włożyłam nogi w kapcie.
Podeszłam do szafy i w końcu wyjęłam TO. Poszłam szybko do łazienki i uczesałam się, umyłam, założyłam ciuchy i ułożyłam włosy. Stwierdziłam, że wyglądam cudnie. Uśmiechnęłam się.
Gdy zeszłam na dół, zauważyłam Dorindę, która ciągle coś robiła. A to sprzątała na stole, a to odkurzała, a to myła podłogę. Nie mogłam się nadziwić, ile ona ma siły.
- Dzięks. – rzuciłam jej, widząc tosta z nutellą. Mmm, pychota. Zjadłam i popiłam sokiem jabłkowym, moim ulubionym.
- Jackson już czeka na podjeździe. – poinformowała mnie pokojówka.
- Tsa, spoko. – podeszłam do drzwi. – Nara. – rzuciłam jej i zamknęłam za sobą drzwi.
Miała rację, nasz rodzinny kierowca czekał już w czarnym BMW (link). Wsiadłam na tylne siedzenie.
- Cześć. – powiedziałam z uśmiechem do mężczyzny po 40-tce. Był mega zabawny. Uwielbiałam go.
- Jak dzisiaj humorek, panno Burberry? Lepszy niż wczoraj? – odpalił auto i ruszył. Do mojej szkoły było ok. 20 min jazdy.
- Tsa. Chyba. Wybacz, ale dzisiaj z tobą nie pogadam. Jakoś... nie mam ochoty. – wzruszyłam ramionami i wyjęłam z torby mojego IPoda (link). Włączyłam Dirty Picture(link). W mig znaleźliśmy się pod szkołą. Wyjęłam słuchawki z uszu, ale nie wyłączyłam odtwarzacza. Wysiadłam.
- Do zobaczenia. – posłałam Jacksonowi przelotny uśmiech i z prostymi plecami, wysoko uniesioną głową i nieśmiałym uśmiechem ruszyłam ku budzie. Nadal słuchałam tej samej piosenki, strasznie mi się podobała.
Wszyscy na mnie patrzyli, to było pewne, ale nagle zobaczyłam jakąś nieznajomą twarz. Zmarszczyłam czoło. Blondynek stał wśród najgorszych z najgorszych. „Rozpieszczone bachorki”. Tak nazywałam ich razem z Johnem i Andy. Dzieciaki nadzianych kasą ludzi. Uważali się za lepszych, bo mieli to, co chcieli, nic nie robiąc. Uważałam, że byli żałośni.
Zignorowałam większą grupkę i podeszłam do siedzących na murku Andy i Johna. Uśmiechali się do mnie, więc im się odwdzięczyłam tym samym.
Wyłączyłam IPoda i schowałam go do torby.
- Widziałaś nowego? – zapytała prosto z mostu Andy.
Wzruszyłam ramionami.
- Może. To ten blondas?
- Tak. Cody Simpson. Dziwne, że go nie znasz. Jest początkującym piosenkarzem. Takie cóś a la Bimber. Nie wierzysz, ile ma lat. – powiedział jak zwykle mądry John.
- No oświeć mnie. – usiadłam obok Andy.
- 13.
Zebrało mi się na wymioty.
- Żartujesz?! Taki młodziak?! I już wśród Bachorów?! – pokręciłam głową.
- No właśnie. Musi być nadziany. Szkoda chłopaka. – dodała nieco smutna Andy.
- Kolejna gwiazdka się pogubiła. Nie pamiętasz Ali Lohan? – westchnęłam, słysząc dzwonek. Wstaliśmy.
- A jednak szkoda.
- Ty masz na niego chrapkę, Dee! – oskarżył ją John.
- Wcale nie! – naburmuszyła się Andy.
Zaciekawiło mnie, dlaczego taki młodziak już zadaje się z takim nieodpowiednim dla niego towarzystwem. Przygryzając wargę, weszłam razem z przyjaciółmi do budynku szkolnego. Obawiałam się, że ten cały Cody będzie mnie nękał w myślach cały dzień.
____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba.
PS ; czy ktoś może wie, jak zrobić tak, by link znajdował się tylko w słowie TU ? to dla mnie b. ważne. ^^

EDIT : dzięki bardzo Natt ;*;* :D

1 komentarz:

  1. piszesz "Tu" zaznaczasz i bierzesz link , wpisujesz linka i got.

    OdpowiedzUsuń