Wróciłam do domu po 21. Kupiłam sobie kilka dodatków. Oto ONE . Johnowi nie za bardzo podobało się nasze chodzenie, bo spóźnił się na próbę do swojej kapeli „Dead Roses”. Za to my z Andy byłyśmy wniebowzięte. Kupiłyśmy sobie super rzeczy. A to, co kupiła sobie Dee (link). A to wszystko dlatego, że w tę sobotę miała ślub brata, Harry’ego. Wyglądała w tym wszystkim ślicznie, co przyznał nawet nieskory do komplementowania naszych zakupów, John.
Zdjęłam buty i poszłam na górę.
- Nie jesteś głodna? – rzuciła tylko prędko Dorinda.
- Nie, mam na górze colę i mi starczy, dzięki. – przeskakiwałam co dwa stopnie. Musiałam szybko znaleźć się w pokoju.
Rzuciłam torebkę przy łóżku i poszłam szybko do mojej łazienki się przebrać w TO ) i związałam włosy w kucyk. Ułożyłam się na łóżku, stawiając przed siebie mojego notebooka (link). Od razu włączyłam Twittera, Facebooka i MySpace. Na Skype’ie od razu zaczęła dobijać się do mnie Dee. Zignorowałam ją tymczasowo, żeby skupić się na szukaniu tej jednej jedynej osoby, która mnie interesowała.
Cody Simpson.
Wreszcie znalazłam jego profil na Facebooku. Zobaczyłam, że jest on-line, więc spisałam jego nazwę Skype’a i zagadałam:
/rozmowa na Skype/
- Cześć.
Cisza.
- Hej. Kto ty?
- Nie domyślasz się? – uśmiechnęłam się pod nosem.
- No nie...RoxanneLullaby...Hm...
- Wysil się. – wstałam na moment, żeby wyjąć z małej lodówki schłodzoną puszkę coca-coli.
- Roxanne? Ta, ze szkoły?
- Możliwe. Dobra, to ja.
- Co chciałaś? – domyśliłam się, że nie jest zbytnio zainteresowany moją osobą. Zasmuciło mnie to i jednocześnie wkurzyło.
- Chciałam cię tylko przeprosić. Myślałam, że zbytnio nie chciałeś mi oddać tej bransoletki, albo ją po prostu ukradłeś i nie chciałeś się przyznać. Sorka.
- Spoko...Chyba. Nie rozumiem tylko jednego. Czemu nie zadajesz się ze Steph i innymi, skoro jesteś taka bogata i no wiesz... wszyscy chcą być tobą?
Przygryzłam dolną wargę.
- To długa historia, Cody...
- Mam czas. :)
- No spoko... No więc...Na początku, gdy tu przyszłam, nie byłam taka bogata. Mój tata siedział w więzieniu, a mama czepiała się każdej pracy, byleby tylko zrobić mi obiad. Wtedy wszyscy wytykali mnie palcami, zwłaszcza Stephenie i inni. Później okazało się jednak, że tata po wyjściu z pudła robi coraz większą karierę. Wciągnął też mamę. Zostali w mgnieniu oka najsławniejszymi i najbogatszymi ludźmi showbiznesu. Więc, także i ja byłam rozpoznawalna i sławna. Coraz więcej ludzi w szkole zaczęło się ze mną zadawać, pokrótce też i Stephenie zaprosiła mnie do swojej grupy. A, zapomniałam ci wspomnieć... – zrobiłam pauzę. – tylko dwoje ludzi na całą szkołę zaprzyjaźniło się ze mną, mimo, że oni byli całkiem nadziani, a ja nie. Andy i John. To oni zostali moimi najlepszymi przyjaciółmi aż do dzisiaj. No więc, byłam w grupie Steph, a zostawiłam na lodzie Dee i Johna. Czułam się trochę podle. Pewnego dnia Stephenie kazała mi przezwać Johna od najgorszych. Powiedziałam, że nigdy tego nie zrobię, w życiu. I odeszłam od nich, co zdziwiło wszystkich w szkole. Od tamtego czasu, omijam tę jej „grupkę specjalnej pomocy” z daleka, a trzymam z zaufanymi.
- O... – widocznie go zamurowało. – Nie wiedziałem, że oni są tacy...
- A co? Pewnie nagadali ci, że to ja jestem taka sławna lalusia, która zadziera noska?
- Coś podobnego. ;D
- Ech...Szkoda mi cię, Cody. Że wpadłeś w to towarzystwo, zamiast trafić na prawdziwych przyjaciół...
- Oni są moimi przyjaciółmi! Chcą po prostu, żeby żyło mi się lepiej. Żebym był wszędzie mile widziany!
- Cody! Nie rozumiesz! Oni mają cię w dupie, chcą tylko twojej kasy! Sama to kiedyś przeżyłam!
- Nie chce mi się z tobą gadać, Pani Najmądrzejsza. Cześć.
- Cody!
Ale on już był off-line.
- Kurwa mać! – zaklęłam pod nosem i wyszłam ze Skype’a. Wyłączyłam notebooka, położyłam go na podłodze i wyciągnęłam IPoda. Włączyłam swoją ulubioną piosenkę. (link)
Miałam ich wszystkich głęboko. Chciałam go przekonać do dobrego, ale to jego wina, że woli zło. Prędzej czy później się opamięta, ale nie zostanie z niego już nic z dobrego chłopaka.
Zakryłam twarz poduszką.
____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się spodoba. :D Pozdr. ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz